Menu

Wiedza Tajemna

BLOG O PSYCHOTERAPII

RUCH, CIAŁO, EMOCJE

huberthryc

 

Wielu osobom wydaje się, że psychoterapia jest procesem intelektualnym. Polega na czynieniu nieświadomego świadomym, wglądzie intelektualnym, rozumieniu źródeł naszych problemów psychicznych, rozumieniu mechanizmów obronnych. Innymi słowy - im więcej wiemy, tym jesteśmy zdrowsi i jakość naszego życia się poprawia.

W pewnym sensie - to prawda. Ale nie do końca. Dzięki intelektowi jesteśmy ludźmi, opanowaliśmy świat, wymyślamy wynalazki, korzystamy z nich itp. Także dzięki intelektowi badamy emocje, wymyślamy teorie psychologiczne. Ale trochę się z tym intelektem zagalopowaliśmy.

W ostatnich latach (powiedzmy, przez ostatnie 20 lat) dokonuje się w psychoterapii pewna rewolucja. Jej przedstawiciele to np. Alan Shore, Antonio Damasio. Spowodowana jest ona rozwojem technik obrazowania mózgu, np. metody funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Pozwalają one nam zobaczyć, co dokładnie dzieje się w mózgu, gdy dochodzą do niego różne bodźce, np. słowa, myśli, obrazy, ale też z jakiej aktywności mózgu biorą się konkretne reakcje, np. słowa, ruchy. Możemy szukać korelacji między nimi, związków przyczynowo-skutkowych. Na kanwie tych odkryć rozwija się współczesna teoria więzi, ujmująca dotychczasowe psychodynamiczne teorie rozwoju w nowe neurobiologiczne ramy. Szuka się podstaw biologicznych tego, co psychoterapeuci od lat nazywali emocjami, mechanizmami obronnymi, lękiem, relacją, więzią, odrzuceniem, itp.

Efektem tej rewolucji jest m.in. zwrócenie uwagi na emocje jako naszą główną, podstawową motywację oraz ich ścisłe połączenie z odczuciami z naszego ciała. Damasio pisze, że rozum - jeżeli ma być naprawdę racjonalny - musi być zakorzeniony w sygnałach emocjonalnych wysyłanych przez ciało.

Jak wiemy, kluczowym czynnikiem zdrowia psychicznego jest świadomość swoich emocji.

ALE CO TO TAK NAPRAWDĘ ZNACZY "UŚWIADOMIĆ SOBIE EMOCJE" ?

Według Habiba Davanloo, twórcy koncepcji ISTDP, świadomość ta musi obejmować trzy komponenty:

1. Kognitywny - nazwanie emocji ("jestem zły")

2. Fizjologiczny - świadomość odczuć fizycznych i fizjologicznych towarzyszących emocjom ("jest mi gorąco i czuję się pobudzony, moje mięśnie są napięte")

3. Motoryczny - impuls, ruch ("mam ochotę uderzyć go w twarz")

 

Bez połączenia tych trzech komponentów nie możemy powiedzieć, że ktoś jest w kontakcie z emocjami.

 

Jak widzimy, tylko jeden komponent dotyczy intelektu.

  

Słowo "emocja" pochodzi z łacińskiego e movere, czyli "w ruchu".

 

Ośrodek emocji jest w układzie limbicznym, czyli w podkorowej części mózgu, starszej niż kora nowa, odpowiedzialna za myślenie, pamięć i procesy poznawcze. Układ limbiczny ma połączenia z całym ciałem, układem wegetatywnym, oraz z korą nową, a także pniem mózgu, jeszcze starszą częścią mózgu, która jest m.in. odpowiedzialna prawdopodobnie za regulację napięcia i tworzenie więzi.

 

Emocje powstają w odpowiedzi na bodźce (zewnętrzne, lub wewnętrzne - np. myśli, wspomnienia) i są reakcją fizjologiczną mózgu oraz całego organizmu - mięśni i narządów wewnętrznych.

 

Funkcją emocji jest motywowanie nas do działania. To bardzo istotne z punktu widzenia ewolucji. Można powiedzieć, że emocje nami poruszają, ciągną w jakąś stronę lub odpychają. Na przykład do, lub od jakiejś osoby, w stronę jakiegoś działania. Miłość i pożądanie seksualne ciągnie. Złość czasem też ciągnie. Strach, obrzydzenie, czasem też złość - odpycha.

Można śmiało powiedzieć, że nic oprócz emocji nas nie motywuje. Pewnie ktoś mógłby powiedzieć, że jest to przesadzone. Niektórzy rozróżniają pomiędzy motywacją "serca" i "rozumu". To błąd. Rozum może co najwyżej decydować, w jaki sposób zareagować na emocje (to też jest bardzo ważna funkcja!), ale to emocje rządzą. Jeśli czegoś chcemy, to dążymy do tego nawet jeśli wyparliśmy tę emocję do nieświadomości. Każde rozróżnienie pomiędzy "sercem" a "rozumem", "emocjami" a "racjonalnością" można wyjaśnić konfliktem między emocjami. Na przykład zdanie: "Rozsądek każe mi odejść, ale emocje sprawiają, że przy nim jestem" - to konflikt pomiędzy złością a miłością. Inne zdanie: "Nie broniłem swojego zdania, bo to by było nierozsądne" - to konflikt pomiędzy złością a lękiem. "Emocje sprawiły, że pocałowałem ją - zrobiłem coś, co uważałem za niewłaściwe" - konflikt pomiędzy pociągiem seksualnym a poczuciem winy.

 

To, na ile uświadamiamy sobie swoje emocje, a na ile kierują one nami w sposób ukryty, tworząc rozmaite objawy, a przede wszystkim powodując lęk, decyduje się głównie w pierwszych 3 latach życia, kiedy tworzą się połączenia neuronalne pomiędzy układem limbicznym a korą nową. Tworzą się w relacji z opiekunem - jeśli jest on dostępny i dostrojony emocjonalnie, nazywa nasze emocje i reaguje na nie w adekwatny sposób, nie zabrania nam ich przeżywać, nie karze za nie, wtedy mamy świadomy kontakt z emocjami. Jeśli nie, wypieramy je. Albo - według niektórych badaczy - w ogóle nie tworzymy połączeń między nimi a świadomością.

 

Ale CO TAK NAPRAWDĘ WYPIERAMY? Jako niemowlęta?

 

Czy wypieramy myślenie o złości, nazywanie jej, rozmawianie o niej, mówienie "jestem zły"? Nie, jako niemowlęta nie przeżywamy emocji w ten sposób. Wypieramy raczej machanie pięściami, krzyk i kopanie.

 

To, co wypieramy, to nasze cielesne PORUSZENIA. Impulsy. Ruch.

 

W psychoterapii zajmowano się głównie rozmową i intelektualną analizą, ale to jest tylko jeden kanał świadomości. Akurat do tego kanału mamy na ogół stosunkowo dobry dostęp, dlatego, że nasza kultura jest zbudowana na intelekcie i intelekt jest uważany za "wyższy", niż ciało. Dlatego jest za taki uważany, bo wypieramy cielesny aspekt emocji. Dlatego go wypieramy, bo nasi opiekunowie nie dostrajali się do niego. I tak dalej.

 

Bardzo ważne jest tworzenie połączeń między świadomością, a ciałem. Świadome odczuwanie ciała, jego napięć, mrowienia, ciepła, itp. Emocje to właśnie w znacznej części ciało. Jeśli mamy lepszy kontakt ze swoim ciałem, mamy też lepszy kontakt z emocjami. Jeśli nie mamy kontaktu z emocjami, zwrócenie uwagi na ciało i np. ruch może pomóc nam je sobie uświadomić.

 

Ponieważ mamy kontakt ze swoimi emocjami, mamy też lepszy kontakt z innymi ludźmi. Nie jesteśmy "za szybą" tylko jesteśmy autentyczni. Emocje przede wszystkim przeżywamy w relacjach z innymi. One sprawiają, że możliwy jest rzeczywisty, bliski kontakt.

 

Według badań, wzbudzenie doznań cielesnych i zmysłowych podczas sesji oraz skojarzenie ich z wyobrażeniami i słowami, które można poddać refleksji, jest ważnym czynnikiem zmiany terapeutycznej. Odkrywanie związków między doznaniami cielesnymi, uczuciami i sensami im przypisywanymi sprzyja integracji podkorowych i korowych obszarów mózgu.

Wielu terapeutów jest przyzwyczajonych do kierowania uwagi na emocje, pytania "co pani czuje?", ale nie na ciało - "co się teraz dzieje w pani ciele?", "zauważyłem zmianę w rytmie pańskiego oddechu". A ciało bywa bardzo trafne, doznania somatyczne często informują nas o treściach odrzucanych, wypieranych, tłumionych.

Wyparte emocje budzą lęk, który też jest bardzo mocno związany z ciałem.

Zanim przyjrzymy się lękowi, trzeba go odróżnić od strachu. Strach jest ewolucyjnie bardzo przydatną emocją, aktywizacją autonomicznego układu nerwowego, jego gałęzi współczulnej (najpierw - powoduje mobilizację organizmu do walki lub ucieczki) i przywspółczulnej (jeśli trwa długo lub walka i ucieczka uznane są za bezsensowne, powoduje paraliż, zwiotczenie). Dzięki niemu mamy energię, żeby uciekać przed tygrysem, albo chować się przed nim.

Strach bardzo wyraźnie czuć w ciele. Bardzo. W ściskaniu w brzuchu, w napięciu mięśni. Powoduje potliwość, zwężone źrenice, szybsze bicie serca, suchość w ustach, przyspieszony oddech.

Ale często to, co nazywamy strachem albo stresem, jest tak naprawdę lękiem - czyli strachem przed naszymi stanami wewnętrznymi - emocjami lub potrzebami. Jeśli takie napięcie trwa w nas długo, jest to totalnie niszczące dla naszego organizmu. Powoduje wrzody, obniżoną odporność, choroby serca i wiele, wiele innych. Sprzyja też np. uzależnieniom.

 

To jest bardzo ważne w psychoterapii - jeśli emocje zostaną wyparte, powodują lęk. Tworzy on, można powiedzieć, "zbroję mięśniową" (to termin wprowadzony przez Alexandra Lowena), która zatrzymuje dostęp do tych emocji. Innymi słowy lęk sprawia, że nie doświadczamy emocji, jesteśmy zablokowani. Być może intelektualnie mamy do nich dostęp, ale to nie jest to samo.

 

Żeby mieć kontakt z emocjami i doświadczyć ich w ciele, potrzebujemy zmniejszyć lęk.

 

Jak to zrobić? Zwracać uwagę na sygnały z ciała i uczyć się łączenia ich z bodźcami, które je wywołują. Zmniejszać lęk pomagają także oddech, rozciąganie mięśni, relaksacja, masaż. Oddychanie i robienie skłonów, kiedy czujemy się napięci jest bardzo wskazane.

 

Można latami leczyć depresję, analizując mechanizmy obronne, albo nawet emocje, ale dopóki nie zmniejszymy lęku i nie poczujemy tej wypartej złości w swoim ciele, nie skontaktujemy się z nią cieleśnie, depresja może nie ustąpić. Żeby skutecznie walczyć z blokowaniem, tłumieniem, wypieraniem emocji, potrzebujemy intensywniej odczuwać ciało.

 

Jest wiele metod pracy z ciałem.

 

Podejście ISTDP (Intensywna Krótkoterminowa Psychoterapia Dynamiczna) podkreśla wagę kierowania uwagi na odczucia ze swojego ciała i łączenie ich z emocjami, oraz rolę regulacji lęku w skutecznej psychoterapii. Głównie na tej koncepcji opierałem się przy pisaniu niniejszego tekstu.

 

Joga - rozumiana jako ćwiczenia fizyczne (polegające w dużej mierze na rozciąganiu mięśni, ale też świadomym ich napinaniu i rozluźnianiu), oddechowe oraz medytacja, czyli uważne, świadome skupienie się na swoim wnętrzu. Wszystkie te elementy zmniejszają lęk. Joga pomaga również w budowaniu świadomości swojego ciała, jego napięć i sygnałów, które z niego płyną.

 

Jest sporo opracowań naukowych o jodze. Badania wykazują, że działa ona stymulująco na nerw błędny, co pobudza do działania przywspółczulną gałąź autonomicznego układu nerwowego - uspokaja, a mówiąc w kategoriach psychodynamicznych zmniejsza lęk i wydobywa tym samym emocje bliżej powierzchni. Często, gdy ktoś zaczyna praktykować jogę, nagle odczuwa emocje intensywniej. Czasem jest to problem, bo np. stajemy się tak wkurzeni, że ciężko z nami wytrzymać. Albo np. odczuwamy intensywnie stan zakochania. Często staje się to trudne do zniesienia. Warto wtedy iść na psychoterapię, żeby zrozumieć intelektualnie to, co się z nami dzieje, połączyć uczucia z ich źródłem i nauczyć się je adekwatnie, konstruktywnie regulować, wyrażać.

 

Nie tylko joga może tak działać. Świadomość swojego ciała zwiększa wszystko to, co uczy się w nie wsłuchiwać, np. niektóre formy tańca współczesnego, tai-chi, a zmniejszać lęk mogą ćwiczenia medytacyjne i relaksacyjne. Uważności na sygnały swojego ciała uczą też treningi mindfulness.

 

Popularna w Polsce jest metoda pracy z ciałem Alexandra Lowena. Wychodzi ona z założenia, że emocje są zablokowane w ciele, a zdrowie polega na swobodnym przepływie tych emocji, czyli uwolnieniu tych blokad.

 

Metoda Terapii Tańcem i Ruchem (DMT) opiera się na relacji terapeutycznej z nieoceniającym, akceptującym i odzwierciedlającym emocje terapeutą. Praca opiera się w pewnej mierze na słowach, ale przede wszystkim na ruchu - ruch jest sposobem rozmowy, wyrażania swoich emocji, przeżywania swoich uczuć, terapeuta też odzwierciedla ruchem, są ruchowe interwencje terapeutyczne, ruch odbywa się w relacji. Ponieważ w większości jesteśmy odcięci od ciała, w ruchu czujemy się skrępowani, nieadekwatni, zawstydzeni. To jest ten aspekt cielesny emocji, który wypieramy jako małe dzieci. Do tego aspektu możemy dotrzeć przy pomocy pracy z ruchem.

 

Pracę z ciałem stosuje się również w podejściu Gestalt.

 

Położenie akcentu na emocje, czyli też wrażenia z ciała, ma bardzo duży sens, zwłaszcza, że większość z nas jest "bardziej w rozumie niż w ciele".

 

Chodzi o harmonię. O łączenie odczuć z ciała, nazywania emocji, świadomości tego, skąd się biorą, co je wywołuje i w jakim kierunku nas poruszają, a następnie - znów przy pomocy intelektu - wybieranie tego, co jest dla nas najlepsze.

 

Np. praktykowanie jogi, medytacji, tańca, ruchu bez tego połączenia może sprawić, że... odetniemy się od emocji. Albo, że wzrośnie w nas lęk. Jest to zjawisko bliskie tzw. acting-out, czyli odreagowywaniu, rozładowywaniu - "wybuch" emocji daje chwilową ulgę, ale nie rozwiązuje problemu, nie jest adresowany do bodźca, z którego bierze źródło, nie sprawia, że jesteśmy bliżej siebie.

 

Wiele osób kontaktując się z ciałem czuje bardzo duży lęk. Wycofuje się, nie jest w stanie wejść w takie doświadczenie czy z niego skorzystać. Nie znaczy to, że nie jest to dla nich, ale trzeba być bardzo, bardzo łagodnym i uważnym, nie forsować tej "zbroi" na siłę, bo można zrobić pacjentom krzywdę, powodując nasilenie ich mechanizmów obronnych i pogorszenie stanu psychicznego

 

Zachęcam Was do uważności na sygnały z ciała, na ruch, i na łączenie tych doświadczeń z intelektualnym rozumieniem.

PS. Na deser link do badań nad umiejscowieniem emocji w ciele, którego efektem było stworzenie "mapy emocji"

PS 2. Zapraszam do polubienia Wiedzy Tajemnej na Facebooku!

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Jolka] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Bardzo ciekawe rozważania.

  • Gość: [hurgadion] *.dynamic.chello.pl

    ciekawe... bardzo ciekawe... pozdrawiam...

  • Gość: [Kasia] *.adsl.inetia.pl

    Super artykuł, dziękuję

  • Gość: [Baja] 5.134.65.*

    Dobrze napisany artykuł, może nie posiada wielu szczegółów, ale jest ciekawym wstępem do tematu. Szczególnie zainteresowała mnie kwestia jogi

  • Gość: [Natalia] *.dynamic.chello.pl

    Uważam, że do pewnego momentu możemy przepracować kwestie związane z emocjami, natomiast najgłębszą pracą jest praca z ciałem - prędzej czy później dojdziemy do takiego punktu kiedy musimy się z tym skonfrontować.

  • Gość: [Tomek] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Nad ciałem trzeba ciągle pracować bo o ile nad emocjami czy umysłem zapanujemy tak ciało to najsłabszy element ;)

© Wiedza Tajemna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci