Menu

Wiedza Tajemna

BLOG O PSYCHOTERAPII

WOJNY SZYMPANSÓW

huberthryc

 

Przez ostatnie kilkadziesiąt lat rozwijaliśmy swoją wiedzę o mechanizmach, które rządzą zachowaniami ludzi i podejmowaniem przez nich decyzji. Z postępu w naukach społecznych korzystają też politycy. Już dawno przestali nas przekonywać do swoich racji, bo wiedzą, że o wiele bardziej skutecznym narzędziem wpływu i budowania poparcia jest wzbudzanie emocji. To emocje są tym, co sprawia, że kierujemy się w tę czy tamtą stronę - na tym blogu pisałem już o tym niejednokrotnie.

Trudno jest przeskoczyć ludzką naturę. Wiece, marsze, chwytliwe okrzyki i hasła, stosowanie barwnych skrótów myślowych, happeningi - to wszystko zajmuje nas dużo bardziej niż naukowe analizy i poważne opracowania. Politycy - tak jak specjaliści od reklamy oraz przywódcy sekt - wiedzą, jakie są nasze głębokie potrzeby - bezpieczeństwa, przynależności, akceptacji, miłości. Poruszają też umiejętnie nasze pierwotne instynkty.

Żeby wiedzieć, co to za instynkty, wystarczy przyjrzeć się naszym najbliższym krewnym - szympansom. Dzielą one z nami około 95% kodu genetycznego. To zadziwiające, ile energii szympansy poświęcają na gry polityczne - budowanie koalicji i grup wpływów. Jeśli są u władzy, zajmują się umacnianiem swojej pozycji, jeśli nie są, szukają sojuszników, którzy pomogą im ją przejąć. Toczą także ze sobą wojny. Dwie grupy, składające się często ze spokrewnionych ze sobą osobników, jeszcze niedawno należących do jednego stada, nie przebierają w środkach próbując zagarnąć terytorium i władzę dla siebie. Zaślepione nienawiścią do wroga szympansy są bardzo agresywne i potrafią zabijać się nawzajem. Pisał o tym Frans de Waal w 1982 roku w książce "Chimpanzee Politics: Power and Sex among Apes", w której przedstawił fascynującą historię szympansich rozgrywek politycznych.

Oczywiście takie pierwotne, plemienne zachowania widzimy też u ludzi. Jedna z najbardziej znanych walk o terytorium i władzę rozegrała się ponad 70 lat temu u nas. Uczestniczyli w niej nasi rodzice, dziadkowie lub pradziadkowie. Ilość okrucieństwa i bólu, jaki ludzie sobie wtedy zgotowali, jest dla nas trudna do wyobrażenia. Z trudem jesteśmy w stanie przebrnąć przez lekturę "Medalionów" lub wytrzymać na seansie "Syna Szawła", a ci, którzy mają wspomnienia z tamtych czasów nierzadko schowali je jak najgłębiej się da, żeby móc normalnie dalej żyć.

Przygnębiająca prawda jest taka, że tamte wydarzenia nie były wyjątkowym, jednorazowym zwyrodnieniem człowieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Tak jak szympansy, ludzie po prostu w określonych warunkach tak się zachowują. Wojna w Jugosławii, ludobójstwo w Rwandzie, rzeź Indian dokonywana przez konkwistadorów czy podbój średniowiecznych Prusów przez Krzyżaków - to wszystko przykłady powracającej, ciemnej strony człowieczeństwa, o której chcielibyśmy zapomnieć.

Ludzie oprócz tego, że podlegają prawom psychologii, podlegają też prawom psychologii tłumu. Mamy zakodowane pierwotne zachowania stadne. Łączymy się w rywalizujące ze sobą stada i plemiona. Sprawia to, że mamy tendencję do dzielenia ludzi na "swoich" i "obcych", tym drugim odmawiając człowieczeństwa. Do wszystkich powyższych przykładów dodałbym ostatnio głośny temat niechęci wobec uchodźców. Wiele osób wpada w pułapkę "plemiennego myślenia", postrzegając ich jako jednolitą, wrogo nastawioną grupę, nie widząc w jej członkach ludzkich cech, które widzimy u osób z "naszej" grupy. Prowadzi to do uogólnionej, bezsensownej i przerażającej agresji wobec osób o innym kolorze skóry, kulturze i języku, która nie ma nic wspólnego z racjonalnymi próbami rozwiązania społeczno-politycznego problemu, jakim niewątpliwie jest niekontrolowana i gwałtowna fala migracji. Bardzo łatwo wpaść w ten schemat i święcie uwierzyć w to, że inny - Indianin, poganin, Tutsi, Żyd czy muzułmanin - bez względu na jego cechy osobnicze jest po prostu zły i należy go zniszczyć, żeby zapewnić sobie ochronę i bezpieczeństwo, a walka z nim jest moralnie słuszna. To nasz pierwotny, plemienny mechanizm i musimy nieraz wkładać niemały świadomy wysiłek, żeby nie ulegać stereotypom.

Podobnie ma się rzecz z podziałami politycznymi - pewnie nie raz zwróciliście uwagę na to, jak zacięta i pełna agresji potrafi być dyskusja między dwojgiem dorosłych, lubiących się i zgadzających w wielu sprawach ludzi, jeśli tylko zaczyna dotyczyć jakiegoś aktualnie drażliwego tematu politycznego, a tych dwoje identyfikuje się z innymi "plemionami". Politycy wykorzystują ten mechanizm, wzmacniając te podziały i tworząc presję na to, żebyśmy musieli opowiedzieć się jednoznacznie po którejś ze stron. Tymczasem rzadko jest tak, żebyśmy zgadzali się z jakimś politykiem czy partią we wszystkim. W tym miejscu chciałbym skierować do Was apel. Nie dajmy się dzielić i wkręcać w czarno-biały świat, którym karmią nas politycy, żeby wykorzystywać nas w walce o władzę. Nie musimy być szympansami.

Często macie wrażenie, że politycy są złymi, zdeprawowanymi, oderwanymi od rzeczywistości ludźmi, którzy dbają przede wszystkim o własny interes i utrzymanie władzy? Mam dla Was dobrą wiadomość - zostało to udowodnione naukowo! W klasycznym eksperymencie Philipa Zimbardo z 1971 roku podzielono badanych na więźniów i strażników. Ci drudzy mieli władzę i korzystali z niej w tak bezwzględny i okrutny sposób, że zaplanowany na dwa tygodnie eksperyment trzeba było przerwać po sześciu dniach. Podobne badania powtarzano do tej pory wielokrotnie. Wiemy z nich, że władza deprawuje - sprawia, że zachowujemy się niemoralnie i zaczynamy dbać o swój interes lekceważąc potrzeby innych.

Innymi słowy - kasta rządząca jest z gruntu niemoralna. Można się na to oburzać, ale można też po prostu uznać ten fakt i próbować brać go pod uwagę, konstruując rozwiązania ustrojowe, które będą temperować zbytnią bezkarność i pazerność władzy. Rządzący mają, zawsze mieli i zawsze będą mieli tendencje do korupcji, protekcji ludzi ze swoich "plemion", defraudacji majątków, dbania przede wszystkim o własne interesy, oszukiwania i naginania zasad oraz manipulowania. No, może nie zawsze, z pewnością są wyjątki, naprawdę w to wierzę (ale piszę to głównie po to, żeby politykom, którzy przypadkiem natrafią na ten wpis, nie było przykro i mogli spokojnie pomyśleć, że to nie o nich mowa, kiedy będą właśnie zamawiać kolejne ekstremalnie drogie wino za państwowe pieniądze albo pruć po drodze wojewódzkiej 180 km/h zasłaniając się immunitetem). Nigdy nie obudzimy się w utopijnym świecie, którym będzie rządził dobry i szlachetny król, wolny od tych wszystkich pokus, który skończy z bezprawiem i będzie dbał swą silną, troskliwą ręką o wszystkich obywateli. Tacy królowie nie istnieją, a jeśli się zdarzają, jest to niereprezentatywny, przypadkowy wyjątek potwierdzający regułę.

Na szczęście badania de Waala mają też optymistyczne przesłanie. Szympansy poświęcają wojnom tylko około 10% życia społecznego, resztę wykorzystując na współpracę i negocjacje. U ludzi jest podobnie i dlatego wymyśliliśmy demokrację ze wszystkimi jej instytucjami. Doszliśmy do wniosku, że co prawda ktoś musi przewodzić naszym stadem, ale musimy trzymać go krótko, kiedy będzie już zasiadał na tronie. Jeśli sobie odpuścimy tę kontrolę, niechybnie wykorzysta on to do zagarnięcia jak największej władzy i majątku dla siebie, swojej rodziny i najbliższego otoczenia.

Jeśli wkurza Cię, że władza jest słaba, podejmowanie przez nią decyzji jest powolne i nieefektywne, jej sprawne działanie ogranicza wszechobecna biurokracja, prawo, umowy międzynarodowe, różne instytucje kontroli i nadzoru, w których zasiadają ich przeciwnicy polityczni - pomyśl o tym, co się dzieje zawsze wtedy, kiedy nie ma tych ograniczeń. W tej całej skomplikowanej demokratycznej i biurokratycznej strukturze państwa chodzi o to, żeby żaden element tego państwa nie czuł się bezkarnie, poza kontrolą i zawsze było coś, co może zablokować jego decyzję. Dlatego właśnie warto bronić niezależności instytucji demokratycznego państwa niezależnie od tego, kto akurat siedzi na tronie. Dlatego też tak ważne jest społeczeństwo obywatelskie, które patrzy politykom na ręce.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na komentarze!

Zapraszam do polubienia "Wiedzy Tajemnej" na Facebooku

 

PS. Jeśli ktoś się wkręcił w temat szympansów, to polecam wykład Fransa de Waal o moralności u zwierząt z materiałami wideo z badań m.in. nad uroczymi małpkami kapucynkami (swoją drogą to smutne, że siedzą one w klatkach i są poddawane eksperymentom, ale po pierwsze pan wydaje się miły i na pewno ich nie krzywdzi, a po drugie, ze wszystkich losów laboratoryjnych zwierząt najlepiej jest chyba trafić do behawiorysty - przynajmniej nie będzie cię kroił ani nic wstrzykiwał)

PS 2. Po kolejnym przeczytaniu tego tekstu stwierdzam, że w niektórych miejscach pojechałem trochę za ostro. Nie chcę napuszczać ludzi na polityków i wykopywać kolejnych rowów. Jest to idealny przykład na to, jak łatwo ulegać stereotypom i odczłowieczaniu jakiejś grupy ludzi, wpadając w schemat widzenia w nich "obcych" z innego plemienia. Moja teza jest po prostu taka, że władza zmienia ludzi i warto mieć tego świadomość. Wśród klasy politycznej jest z pewnością wielu szlachetnych ludzi ciężko pracujących dla wspólnego dobra, którzy nie łapią się na tą statystyczną prawidłowość.

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Bubu] *.ip-37-187-129.eu

    Wiele słuszności ma autor w tym artykule. Niestety generalizuje, przedstawiając swą wizję utopijnej "bezwzględnej miłości" do wszystkiego i wszystkich. Idąc tą drogą powinniśmy w 39 roku witać chlebem i solą hitlerowskich i sowieckich najeźdzców. Bo nie wolno myśleć sterotypami ! To się nazywa po prostu dziecięca naiwność.

    Więc tak otwórzmy swe europejskie granice dla całego Świata tak jak zrobiła to Szwecja. Tylko później nie płaczmy jak obudzimy się w Polsce pełnej gett, slamsów i stref "no go" wypełnionych ideami ze Średniowiecza. A wtedy ze spuszczoną głową zapłaczmy nad swą głupotą i zawołajmy z duchem czasu "śmierć demokracji". Niech zyje wolny Kalifat Polski czy inny tam kachał.

    Bo przecież jakoś trzeba żyć, a nikt nie chce konać od uderzeń deszczu kamieni. Bo instynkt przeżycia jest najsilniejszy w przyrodzie i .... nic tego nie zmieni. Nawet najwięksi bajkopisarze.

  • huberthryc

    Zastanawiam się, który fragment tego tekstu mógł zostać tak zinterpretowany? I co ma wspólnego myślenie stereotypami z obroną kraju w '39? Gdzie napisałem o bezwzględnej miłości do wszystkiego i wszystkich? Albo o otwieraniu granic?

  • Gość: [ironic] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    jesli juz musimy byc jak szympansy to badzmy jak bonobo- czyli make love not war;) wsrod bononbo nie ma takiego konfliktu, ktorego nie mozna by rozladowac poprzez seks- czy to hetero czy homo czy poliamoryczny; dodatkowo samice bonobo maja bardzo wysoka pozycje w stadzie- co zawsze dobrze robi wszelkim spolecznosciom i jest remedium na agresje durnych samcow;)

  • Gość: [Karina] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Wiele słuszności ma autor w tym artykule i ja się z tym zgadzam. nie rozumiem tylko ludzi z komentarzy. szok.

© Wiedza Tajemna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci