Menu

Wiedza Tajemna

BLOG O PSYCHOTERAPII

SEKS / BLISKOŚĆ

huberthryc

Tydzień temu były walentynki, dlatego dziś będzie o seksie, o bliskości między ludźmi i dlaczego te dwie rzeczy tak bardzo się łączą.

Z punktu widzenia ewolucji seksualność może być uważana za sens istnienia. Dzięki niej możemy przekazywać geny, rozmnażać się i dbać o przetrwanie gatunku. Kolejnym instynktem mającym podobny cel jest dążenie do bliskości - to wspólne dbanie o potomstwo zapewniało mu najlepsze warunki do rozwoju, przetrwania i dalszego rozmnażania się. Tworzenie pary dawało ludziom większą szansę na przetrwanie i wspieranie się w znoju codziennej walki o byt w surowym, groźnym i nieprzyjaznym świecie. Oczywiście nie tylko pary - ludzie od zawsze żyją "stadnie" i jednym z podstawowych instynktów jest tworzenie więzi z innymi.

"Bliskość" jest jednym z tych psychologicznych słów-wytrychów, których wszyscy używają i wydaje im się, że instynktownie wiedzą o co chodzi, ale trudno je definiować. Bliskość między ludźmi jest przede wszystkim wyczuwalna, dzieje się gdzieś na poziomie neurochemii, hormonów i cielesnych odczuć. Nie chodzi mi jednak o zakochanie, które dzieje się dużo mocniej i mniej subtelnie. Nie jest to też przywiązanie, w którym chodzi przede wszystkim o poczucie bezpieczeństwa, stałości i zaufania i lęk przed ich utratą. Te stany są z bliskością bardzo związane, ale jednak to co innego.

Gdyby opisywać bliskość za pomocą metafor ruchowych, można użyć słów "otwarcie" i "rozluźnienie". Oznacza to, że bliskość nie jest możliwa, kiedy jest lęk. Nie ma bliskości wtedy, gdy zamykamy się na samych siebie, a przez to innych ludzi; kiedy budujemy wokół siebie zbroję, która chroni nas przed emocjami. Emocje są potrzebne do bliskości. Wszystkie. Nie ma bliskości bez złości, smutku, czy żalu, tak samo jak nie ma jej bez przywiązania, radości, przyjemności. Bliskość to ciekawość. To otwartość na drugą osobę, na jej przeżycia, potrzeby, uczucia i myśli. Nie będziemy z kimś blisko bez bycia blisko samemu ze sobą i ciekawości siebie samego.

Kiedy ludzie nie są blisko, są samotni. Można być samotnym w tłumie i czuć, że inni ludzie są jakby za szybą. Niby zbliżamy się do nich, rozmawiamy, robimy coś razem, ale nie jesteśmy blisko. Niektórzy nigdy nie są blisko. Lęk sprawia, że budują wokół siebie mur, nawet o tym nie wiedząc. Można przeżyć życie bez doświadczenia bliskości. Można mieć rodzinę, dzieci, pracę, podróżować, tworzyć, nie będąc nigdy z nikim blisko. Jest to o tyle poruszające, że bliskośc to jedna z najgłębszych potrzeb człowieka. Bez bliskości czujemy brak i pustkę, a życie jest jakby wyblakłe. 

No i wreszcie - nie ma bliskości bez seksualności.

Bliskość buduje się wokół "mięty" między kobietą a mężczyzną. Także wokół relacji między rodzicami a dzieckiem, które jest owocem seksu, albo np. wokół męskiej, twórczej rywalizacji o kobiety. Bliskość jest cielesna. Jest w spojrzeniu, kontakcie fizycznym, uściskach dłoni, zapachu i cieple w brzuchu. W relacji seksualnej z bliskości tworzy się przyjemność, a z przyjemności bierze się bliskość.

Seksualność jest tak potężną siłą, że nasi starożytni przodkowie bali się jej. Być może dlatego przez wieki próbowali ją kontrolować poprzez obudowanie ograniczeniami, zakazami, strachem, poczuciem winy, wstydu. Gra toczyła się o to, żeby nie można było bez skrępowania przeżywać swojej seksualności, żeby jak najrzadziej wymykała się ona spod kontroli. Udawało się tylko częściowo.

Tak, jak wspominałem w poprzednim wpisie, seksualność jest jednym z głównych motorów działania. Impulsem, który pcha do przodu. Prawie każdą aktywność człowieka napędza właśnie jego seksualność. To z niej bierze się chęć rozwoju, władzy, sławy, posiadania, tworzenia, opieki. Gdy popatrzymy na zwierzęta, łatwiej nam zobaczyć, ile samce gotowe są zrobić, żeby zdobyć samice - i na odwrót. I że wszystko kręci się wokół "tego". My robimy to samo. To stąd potrzeba zdobywania osiągnięć naukowych, tworzenia wielkich dzieł sztuki. Mówiąc wprost - cały rozwój cywilizacji.

Często ludzie nie łączą swojej aktywności i potrzeby działania z seksualnością. Często budzi ona wstyd, albo w ogole jest wyparta czy zablokowana. To właśnie echa prób "skontrolowania" jej przez naszych przodków i bezpośrednio przez naszych opiekunów - przez wyznaczanie zbyt sztywnych zasad moralnych, zawstydzanie, budowanie skojarzeń, że seksualność jest zła albo niebezpieczna. Freud używał terminu "sublimacja" - oznacza to skierowanie energii wynikającej z impulsów seksualnych na taką aktywność, która jest akceptowana społecznie i zgodna z naszymi własnymi normami moralnymi. Jest to bardzo dobry, twórczy i służący rozwojowi mechanizm obronny. Warto stosować go jak najczęściej. Dużo lepiej jest założyć zespół rockowy i nagrać kilka fajnych piosenek, albo zbudować piękny dom, albo zaprogramować przydatną, funkcjonalną aplikację, albo choćby ugotować pyszne jedzenie, posprzątać mieszkanie czy pójść na imprezę - niż popadać w depresję, marazm, albo nerwicę. Warto być świadomym tego, jak bardzo napędza nas popęd seksualny, bo można wtedy lepiej i skuteczniej korzystać z tej energii. Warto być świadomym, co nas motywuje jako ludzi do działania i nie marnować energii na przekonywanie siebie, że jest inaczej. Świadome stosowanie sublimacji może być przyjemne i dawać dużo satysfakcji!

Mamy dzisiaj w kulturze dualizm, rozszczepienie, oddzielenie seksualności od bliskości. Tak jakby w seksie chodziło tylko o przyjemność, wyżycie się, a w bliskości o opiekę, lojalność, itp. To sztuczny podział. Tak naprawdę seksualność jest bardzo złączona z dążeniem do bliskosci. Jeśli ktoś jest dla nas atrakcyjny seksualnie, czujemy to "coś" w żołądku itp., to chcemy lepiej go poznać, być z nim blisko, rozmawiać z nim, jesteśmy zainteresowani CAŁYM NIM. Rozszczepienie jest tu mechanizmem obronnym chroniącym przed bliskością albo przed seksualnością. Z jednej strony mamy dziś "krzyczącą" seksualność obecną wszędzie - w mediach, kulturze, sposobie życia, relacjach między ludźmi. Jest pozwalanie sobie na przyjemność, ekscytację, skupianie się na nich. I bardzo dobrze - wydaje się, że całe pokolenia przed nami zaniedbały tę sferę życia i ją stłumiły, a my dziś mamy możliwość otwarcia się na nią i czerpania z niej pełnymi garściami. Często jednak skupieniu na seksualności towarzyszy odcięcie się od bliskości, traktowanie innych przedmiotowo, nie wchodzenie w prawdziwe, głębokie, bliskie relacje. Z drugiej strony "umoralnianie" tematu też nie służy niczemu dobremu. Zamykanie seksualności w zbyt ciasnych ramach, budowanie wokół niej zakazów i nakazów, określanie, że taka seksualność jest zła, a taka dobra, zabiera jej energię, dynamizm, piękno i sprawia, że staje się skarłowaciała, "na niby". Takie stawianie sprawy wzmacnia też podział na "czystą" miłość i "nieczystą" seksualność. Sprawia, że ludzie odrzucają jeden z tych pozornych biegunów i zostają z czymś niepełnym. Często nie są w stanie w jednej relacji połączyć seksu i bliskości i wtedy obie te sfery przynoszą im frustrację.

Być może tak wyraźne powiązanie bliskości i seksu Was dziwi. Słowo "bliskość" kojarzy Wam się z pluszowym ciepełkiem, czymś bezpiecznym, przytulnym i przez to może trochę mdłym, nudnym? Trudno w takiej wizji znaleźć miejsce na to, co kojarzy się z seksualnością - przygodę, ekscytację, trochę szaleństwa, spontaniczności i to przyjemne odurzanie się nieprzewidywalnością, czymś dzikim i nieokiełznanym? A może bliskość jest też właśnie taka - pikantna? Może jest w niej ten cały dynamizm, którego nie można ujarzmić. Może bliskość nie musi być skrojona na miarę i zamknięta w bezpiecznych ramach, a ciekawość drugiego człowieka i otwartość na niego zawsze będzie przygodą, przekraczaniem granic i trudnym do opisania magnetyzmem. Prawdziwa bliskość kojarzy się z rozkoszą kontaktu z drugim człowiekiem. Mmmm.

Rozmarzyliśmy się. Gdy zejdziemy na ziemię, nie będzie już tak różowo. Niestety świat pełny jest właśnie tego brutalnego rozdzielania seksu od bliskości. Wokół seksu kręci się mnóstwo ludzkich tragedii - przemoc, gwałty, handel ludźmi. A wiele osób poprzez zablokowanie swojej seksualności żyje w związkach, w których nie potrafi być naprawdę blisko. Poza tym - seksualność naprawdę jest potężną siłą i nie bez powodu nasza kultura stawia jej tyle ograniczeń. W jednym miejscu twórcza i piękna, gdzie indziej potrafi być niszczycielska. Nie zawsze chcemy, żeby wywracała nasze życie do góry nogami, powodowała wojny i konflikty. Czasem naprawdę lepiej założyć zespół rockowy i nagrać kilka fajnych piosenek. Albo zbudować piękny dom.

 

Do zobaczenia!

 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    a o mięcie, na bazie ktorej rodzi sie bliskosc w parach homo pan terapeuta nie slyszal? tylko dzieciate hetero odczuwaja bliskosc?:/

  • huberthryc

    Jasne, że słyszałem. Nie miałem ambicji całościowego opisywania tematu bliskości, podałem tylko 3 przykłady - bliskości między kobietą a mężczyzną, między dzieckiem a rodzicem i męskiej przyjaźni. Dla mnie to oczywiste, że pary homoseksualne odczuwają bliskość, ale może rzeczywiście nie musi być to oczywiste dla wszystkich... Dzięki za zwrócenie uwagi.

  • titta1982

    A bliskość siostrzana ? ? Lub między najlepszymi przyjaciółkami? W tym wypadku bliskość nie wiąże się z seksualnością, jasne, że często w związku nie można rozdzielić tych dwóch, ale czasem ma się po prostu ochotę tylko na jedno lub tylko na drugie, i kiedy ochota na bliskość może występować raczej tylko w związku, pożądanie, ktore ma źródło w seksualności, może cię dopaść zawsze i wszędzie ;). Czyli dualizm jest jak najbardziej niewykluczony ; )

© Wiedza Tajemna
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci